Dwa Pytania Do Religijnych Dodano: 2014-03-26 22:01 Zmieniono: 2014-03-26 22:08
Biblia 3:22
I przemówił Jehowa Bóg:
„Oto człowiek stał się jak jeden z nas pod względem znajomości dobra i zła,
a teraz, żeby nie wyciągnął ręki i nie wziął owocu również z drzewa życia,
i nie jadł — i żyłby po czas niezmierzony…
Tak więc wypędził człowieka, a po wschodniej stronie ogrodu Eden postawił cherubów i płomieniste ostrze miecza,
który się stale obracał, by strzec drogi do drzewa życia".
Z Biblii wynika że bóstwa(nie jedno bóstwo)i ich lider
stojące za tą księgą
dbają tylko o to by człowiek
przypadkiem nie osiągnął nieśmiertelności.
Dlaczego więc wyznawcy tej księgi
mają nadzieję na życie wieczne?
Koran 50:16
My stworzyliśmy człowieka
i wiemy, co podszeptuje jemu dusza.
My jesteśmy bliżej niego
aniżeli arteria jego szyi
Skąd się wziął w wyznawcach tych ksiąg pomysł na monoteizm?
Dodano: 2014-03-26 23:54
Jeśli mowa o drugim pytaniu to artykuł „Między Bogiem a prawdą 3: Monoteizm” (link do artykułu [URL=http://]http://3dno.pl/miedzy-bogiem-a-prawda-3-monoteizm/[/URL]) poniekąd daje odpowiedź.
Skąd się wziął monoteizm?
„Po raz pierwszy wymyślił go i wprowadził w życie faraon Amenhotep IV, znany także jako Echnaton. Wywyższył on jednego z egipskich bogów – Atona (emanację boga Ra, czyli Słońca), zakazując kultu wszystkich innych. Wiązało się to z… władzą. Wprowadzając monoteizm, faraon pozbawił jej bowiem kapłanów, tradycyjnie mających olbrzymie wpływy nad Nilem. Ogłaszając się synem Słońca, czyli boga jedynego, pozbył się konkurencyjnych ośrodków władzy, które stanowiła kasta duchownych zakazanych przez niego kultów politeistycznych. Mimo dobrego pomysłu, całe to majstrowanie przy systemie społeczno-religijnym zakończyło się porażką, bo po śmierci Echnatona kapłani odzyskali dawne wpływy i przywrócili wielobóstwo.”
A w owym czasie w Egipcie były plemiona izraelskie, które spotkały się ze zjawiskiem monoteizmu.
A na co Mojżeszowi był potrzebny monoteizm?
„ Postawmy się na chwilę w jego sytuacji. Oto przewodzimy grupie plemion, z których każde dodatkowo dzieli się na rody, co nie sprzyja centralizacji władzy. Nie pozostaje nam nic innego, jak iść przed siebie i wywalczyć sobie prawo do posiadania jakichś ziem. Problem w tym, że wszystkie są od dawna zajęte. Z Biblii wiemy, że już na początku Izraelczyków kusiły ziemie Kanaan, ale będąc słabi, nie odważyli się ich zaatakować od razu. Pamiętajmy też, że nikt nie witał wałęsające się plemiona z otwartymi ramionami. Nic dziwnego – skoro mamy swoje pastwiska, wodopoje i ziemie, na które ładuje się obca „ekipa”, stawiamy zbrojny opór. Tak też uczynili choćby Amalekici. Tyle, że nieskutecznie, bo „z Bożą pomocą” zostali pokonani, o czym wiemy z Biblii.
Tak więc Mojżesz nie miał lekko. Musiał sprawić, żeby ten wybuchowy związek plemion, które prowadził, nie tylko nie pozabijały się nawzajem, ale rozmnożyły i podbiły jakieś sensowne ziemie. To, czego potrzebowali Izraelici, to właśnie spójne prawo, które narzuciłoby jednakowe normy wszystkim nomadom z grupy. Takim kodeksem stały się tablice z 10 przykazaniami. Oficjalnie zabroniono więc kraść, cudzołożyć, zabijać, kłamać i dybać na czyjąś własność. Nakazano za to szanować starszych, czyli rodziców. W głowie Mojżesza pojawiło się na pewno pytanie – jak ten kodeks narzucić wszystkim, także innym przywódcom plemiennym. Tu właśnie sprawdził się patent Echnatona, czyli monoteizm. Mojżesz ogłosił nowy zbiór praw jako pochodzący od Boga najwyższego, który dodatkowo stał się prywatnym Bogiem opiekuńczym Izraelitów. Otrzymali oni tytuł „narodu wybranego”, co spoiło grupę, dając jej wiarę w przyszłość i motywację do podbojów. Tę funkcję pełniło przede wszystkim pierwsze przykazanie, które w doktrynie Kościoła katolickiego zostało zredukowane do dość nieznaczącego wstępu: „Jam jest pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”. Żeby nowy kodeks był skuteczny, musiał też zawierać prawa chroniące jego ważność. Izraelici nie mogli mieć zatem „bogów cudzych przed Jahwe” (co nie znaczy że nie mogli mieć po Nim, w sensie jako drugorzędnych – choćby wielokrotnie wspominaną w Biblii Aszerę, żonę Jahwe). Musieli też szanować Go i czcić Jego święta. Wszystko to jest bardzo spójne i logiczne, do tego w podobnych stosunkach występuje też np. w Koranie.
Monoteizm spoił grupę, przez co zwiększył jej potencjał do podbojów. A jak wiadomo silna społeczność w lepszy sposób potrafi zapewnić przetrwanie swoim genom, na co zwracają uwagę ewolucjoniści. Genom i ideom, bo tylko dzięki temu, że Izraelici nie zostali rozbici przez swoich wrogów, idea Boga jedynego w wersji Jahwe przetrwała do naszych czasów, choć zwykle w mocno ulepszonej wersji, jakimi są islam i religie chrześcijańskie. Dzięki spójności narzuconej przez monoteizm, liczebność i idąca za tym siła militarna Izraelitów ulegały stopniowemu zwiększeniu. Trwało to tak długo, aż w końcu mogli oni skutecznie zaatakować Kanaańczyków, którym uprzednio odpuszczono, gdy raporty zwiadowców nie były zachęcające do inwazji, bo wskazywały na przewagę przyszłych ofiar.”
Dodatkowo monoteizm umacniał władzę przywódcy, w myśl zasady, że władza pochodzi od Boga. I tu znów należy powołać się na przykład Mojżesza.
„Będąc wodzem z nadania najwyższego Boga, usankcjonował swoje przywództwo, które stało się od tej pory nienaruszalną sferą sacrum. A także umocnił władzę swoich genów, ponieważ synowie Mojżesza dzięki swojemu pochodzeniu zyskiwali na ważności i umocnili swoją pozycję w plemieniu. Zatem wywyższenie Jahwe niosło korzyści nie tylko dla dużej grupy, czyli Izrealitów, ale także dla samego wodza i jego potomków.
Wprowadzenie monoteizmu faktycznie uratowało Mojżesza przed przewrotem. W Biblii fakt ten opisany jest pod m.in. postacią „złotego cielca”. Izraelici stworzyli sobie figurę nowego boga w formie posągu ze złota przedstawiającego… woła, czym złamali ideę niecielesnego Boga jedynego. Ponieważ Jahwe był patentem Mojżesza, zazdrosny o władzę wódz nie wahał się zebrać wokół siebie wiernych mu ludzi i wybić zwolenników konkurencyjnego „boga”, czyli tzw. „bałwochwalców”. Tej nocy w bratobójczej walce zginęło 3 tys. mężczyzn, a wszystko to w imię monoteizmu i idącej za tym dominacji jednego – namaszczonego przez Najwyższego – władcy. Trzeba przyznać, że było to bardzo przytomne zachowanie ze strony Mojżesza, bo pozwoliło mu zachować przywództwo i utrzymać w ryzach całe 12 plemion, dzięki czemu możliwy był późniejszy podbój ziem Kanaanu i dopisanie reszty historii, którą znamy z Biblii.”
A od Izraelitów pomysł monoteizmu podchwycili Arabowie i dzięki czemu podbili pół średniowiecznego świata.
Proszę mi wybaczyć pisanie odpowiedzi metodą Copy’ego-Pasta.
Dodano: 2014-03-27 16:50
Ja tam nie mam nic do kopiuj-wklej :) treść jest ważna.
Jahwe nie jest bogiem żydowskim,to jest bóg wedyjski :)
Imię Yahvah (Jahwah),można znaleźć w Rygwedzie – min. w 36 Hymnie,a wiele ideałów duchowych Starego Testamentu pochodzi z kultury i religii wedyjskiej z Indii
Dlatego kilka tysięcy razy imię Yahve wspomniane jest w Biblii.
W wersecie pierwszym, 36 hymnu poświęconemu YahwaH jest napisane:
“YahwaH, który błogosławi, wspiera i pomaga – ale tylko tym którzy są mędrcami, prowadzą bardzo świętobliwe życie,
oddają cześć Bogu pod imieniem Yahve a także wszystkim oświeconym mistrzom duchowym, Bóstwom(czyli Asurom/półludziom-półbogom)
i Devom/Deus/Bogom”
W języku awestyjskim słowo ahura (odpowiednik indyjskiego asura) oznacza boga (np. irański Mitra czy Ahura Mazda), a demona określano terminem Daeva.
W zaratusztrianizmie to dewy byli źli, natomiast asurowie byli dobrymi bóstwami.
Więcej można znaleźć pod tymi sznurkami
bialczynski.wordpress.com/2013/02/28/swararaszek-zebral-mezamir-snowid/
There are many proper names in the Old Testament affixed with yhv (yeho- or -yahu), and yhvh is the very name of God, which is known from inscriptions dated c. 830 BC.
The Hebrew derivation of yhv is unclear, and scholars have suggested that it may have a non-Israelite origin, with some seeking meanings in Aramaic or Arabic or Egyptian ~ although it appears that no one has considered Sanskrit sources, where the same term is found with exactly the connotations appropriate to the biblical usage.
ya is “a goer or mover”, “the wind”, “joining, restraining, or abandoning”, “fame or light”.
yA is “going, restraining, and attaining”, indicating “a carriage, religious meditation, or the yoniliÑgam”.
yad is “who, which, what, whichever, whatever, or that”, indicating “the puruSa”.
And yeSu is the locative plural case.
yahu is “restless or swift” or “mighty or strong” (synonymous with mahat); also indicating “an offspring or child”, as an equivalent of putra ~ e.g. sahasoyahuH = sahasoputraH (“son of strength”), both used in reference to agni.
yahva is “restless, swift, active (as agni, indra, soma), or continually moving or flowing (as the waters)”, and likewise it is synonymous with mahat; also indicating “the sacrificer” (yajamAna).
yahvI is “heaven and earth” or “the flowing waters” (often as sapta yahvI).
And yahvat is “the ever-flowing (waters)”.
So that yahvaH or yahvIH (yahweh) and iLAH (allah) are almost identical terms ~ with the Rgveda as the primary source for all monotheistic religions.
hindudharmaforums.com/showthread.php?t=3125
Doszedłem do wniosku że:
Politeizm jest monistyczny/nondualistyczny
a w monoteizmie jak wiadomo dualizm to fundament.
Co do Biblii i jej wiarygodności,znalazłem dwa ciekawe teksty,recenzja książki i artykuł.
historia.org.pl/2011/10/06/%E2%80%9Enie-tylko-biblia-historia-starozytnego-izraela%E2%80%9D-m-liverani-%E2%80%93-recenzja/
"Nie tylko żydowski archeolog prof. Z.Hertzog potwierdza, ze ST jest MITOLOGIA,
Wcześniej zrobili to profesorowie archeologii, jak:
J.Stragnell i J.Allegro, ktorzy tlumaczyli DSS (Dead Sea Scrolls – Zwoje Morza Martwego) znalezione po 1946r w Qumran.
Oczywiscie Watykan zakazal ujawniania szczegolow znalezionych zwojow, poniewaz zwoje podwazaly autentycznosc ST
(zydowskiego Piecioksiagu), ktorym oglupiane byly koscielne owieczki i barany przez 17 stuleci – ST wchodzi w sklad “Biblii”, ktora nosi miano “pisma swietego”.
Z kolei żydzi wpadli w panike, poniewaz zwoje dowodzily, ze zydowskie wierzenia judaizmu to jeden wielki STEK BZDUR upodobniony do religii.
Profesorowie archeologii Strugnell i Allegro zostali oskarzeni przez PEJSATYCH o antysemityzm i usunieci z renomowanych uniwersytetow".
rodzimowierca.wordpress.com/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
Dodano: 2014-03-28 10:21
Bez wdawania się w historię, na której się nie znam, powiem, że znacznie bardziej wolę politeizm. Przede wszystkim jest mniej konfliktowy, poza tym ciekawszy, widać jakiś podział zadań wśród bóstw, jest mniejsza rywalizacja o władzę, więcej rozumienia niż narzucania zakazów i nakazów i w ogóle - stwierdził Yngveh 
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-28 18:34
| Cytat: |
| politeizm. Przede wszystkim jest mniej konfliktowy |
Właśnie to jest ten szczególny element który go wyróżnia.
Podoba mnie się definicja politeizmu i boskości
wg Czogjala NN.
"Xi jig lam ñis drásbu ñis Ma jedną podstawę, lecz dwie ścieżki i dwa rezultaty
Xí jig znaczy „jedna podstawa”. Bardzo ważne, by rozumieć to w poprawny sposób. Niektórzy znają pogląd hinduistyczny, który zawiera odmienne wyjaśnienie. Mówi on, że absolutny stan wszystkich istot, zwany dul munpa nyingtob, zawiera trzy rodzaje wymiarów.
Gdy osiąga się urzeczywistnienie, wtedy wszystko stapia się z Brahmą. Nawet jeśli jest dziesięciu ludzi, dziesięć czujących istot; gdy osiągają oświecenie, stapiają się w jedno. Hinduiści mają taką ideę. Nie wolno mylić tego ze znaczeniem xi jig , „jednej podstawy”. Czasem, gdy mówimy xi jig, „jedna podstawa”, możemy pomyśleć, że wszystko staje się jednym; czymś jak Samantabhadra.
Możemy osiągnąć stan Samantabhadry, jest on ten sam dla wszystkich czujących istot. Gdy osiągamy urzeczywistnienie i przebywamy w czystym wymiarze, znika dualistyczna wizja, nie ma dłużej rozróżnienia pomiędzy „dobrym” a „złym”. Wszystko ma wtedy jednakową naturę Samantabhadry.
To właśnie znaczy „jedna podstawa” - wszystko ma jednakową naturę, ale nie staje się jednym. Bądźcie ostrożni i nie mylcie tego z Hinduizmem. Wielu ludzi popełnia ten błąd i wpada przez to w pomieszanie.
Lam ñis oznacza „dwie ścieżki”. Chociaż jest jedna podstawa, manifestuje ona dwa aspekty, ponieważ prawdziwy stan jest naturą Samantabhadry. Tłumacząc podstawę zgodnie z naukami dzogczen, mówimy, że jest ona esencją, naturą i energią. W ten sposób dokonujemy relatywnej analizy, nie znaczy to jednak, że istnieją trzy odrębne stany. Wszystkie one są jedynie różnymi aspektami jednej podstawy, która jest naturą Samantabhadry. Samantabhadra nie jest czującą istotą, jest stanem: prawdziwym stanem.
Samantabhadra jest szczególnym stanem. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy prawdziwą naturą wszystkich istot sześciu loka, a stanem Samantabhadry. Jest on czymś w rodzaju źródła. Bardzo ważne, by było to dobrze rozumiane przez praktykujących na zachodzie.
Większość z ludzi zachodu otrzymało chrześcijańskie wykształcenie. W tradycji chrześcijańskiej, wyobrażenie Boga jest dość rozmyte. Jest on postrzegany jako coś oddzielnego od nas samych, coś na zewnątrz. Brakuje zrozumienia, że Bóg jest naszą prawdziwą naturą. Jeśli mamy to zrozumienie, wtedy czytając biblię, co chwilę znajdujemy fragmenty wskazujące na to, że Bóg jest naszą prawdziwą naturą. Jednak pogląd tradycji chrześcijańskiej rozwinął się w kierunku dualizmu, mówiąc „jedyny Bóg, włada całym światem, który został przez niego stworzony”. Łatwo z tego wywnioskować, że Bóg wpływa na wszystko. Ta koncepcja nie oddaje jednak rzeczywistej sytuacji.
To bardzo ważne, by podążając za naukami dzogczen, zrozumieć co tak naprawdę oznacza „Bóg”. Nie trzeba się zastanawiać nad tym, czy Bóg istnieje, czy nie. Niektórych ludzi martwi to, że w buddyzmie nie ma Boga. Tak naprawdę, w buddyzmie jest wielu bogów, jednak żaden z nich nie jest uznawany za jedynego Boga. Esencję buddyzmu stanowią nauki dzogczen, które są najwyższymi i ostatecznymi naukami Buddy Siakjamuniego. Dzięki nim, możemy zrozumieć czym naprawdę jest Bóg, bez przejmowania się czy naprawdę istnieje, czy nie. Bóg istnieje od niemającego początku czasu, jako jedna podstawa: prawdziwa natura wszystkich czujących istot".
http://www.melong.com/en/teachings/5-gundu-sanboi-monlam.html
Całe zamieszanie wynika z infantylnej wiary w istnienie jakiegoś brodatego faceta na chmurce
oraz z krytyki tych osób przez ludzi mających równie prymitywne wyobrażenie boga jak ci których krytykują.
Tak właściwie to nigdy nie istniał i nie istnieje konflikt
między nauką i duchowością(nie mylić z religijnością).
Istnieje tylko konflikt pseudonauki i religijności/zabobonności.
Zabobon kontra zabobon.
Dodano: 2014-03-28 19:36 Zmieniono: 2014-03-28 19:42
Miszczu Czuczu - muszę przyznać, że znów nie wszystko rozumiem i muszę sobie to tłumaczyć z sanskrytu na futhark (mniej lania wody, więcej konkretów).
| Czuczu napisał(a): |
| [quote:193a0352d8="Yngwie"]politeizm. Przede wszystkim jest mniej konfliktowy |
Właśnie to jest ten szczególny element który go wyróżnia.[/quote:193a0352d8]
Wydedukowałem, że zgadzasz się z tym poglądem, ale Twoje wyjaśnienia nie przekonują mnie, że to stan Salamandry za to odpowiada. Przecież można być skonfliktowanym nawet i ze samym sobą, np. przy podejmowaniu jakiejś decyzji albo próbie wyjaśnienia czegoś dysponując sprzecznymi informacjami.
Tą konfliktowość (o którą mi akurat chodziło) widać nawet dzisiaj patrząc na to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. A u zarania dziejów naszej państwowości, owszem, może i Mieszko zespolił kilka plemion słowiańskich, m.in wprowadzając chrześcijaństwo i mianując się jedynym (księciem), ale laliśmy się ze wszystkimi naokoło spoza tej państwowości.
Nie wiem też co chcesz udowodnić przedstawiając sprzeczności w Biblii (chodzi mi o ten obrazek). Może i się nawet z tym zgadzam, ale oglądałem niedawno Palikota (u Olejnik) jak ni stąd ni zowąd wyciągnął listę imion dzieci papieży i stwierdził na tej podstawie, że zdziwiłby się gdyby JP II też nie miał dzieci.
Też nie popieram celibatu, ale to są trochę ciosy poniżej pasa i nabijanie się z czyichś poglądów (jeśli się nie jest w przyjaznych stosunkach, że można pożartować) tej konfliktowości nie zmniejsza i żadnego problemu nie rozwiązuje.
| Czuczu napisał(a): |
| Tak właściwie to nigdy nie istniał i nie istnieje konflikt między nauką i duchowością(nie mylić z religijnością). Istnieje tylko konflikt pseudonauki i religijności/zabobonności. Zabobon kontra zabobon. |
A z tym się jak najbardziej zgadzam.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-28 20:16
| Cytat: |
| nie przekonują mnie, że to stan Salamandry za to odpowiada. Przecież można być skonfliktowanym nawet i ze samym sobą |
Nie zrozumiałem pytania :D
Samba Lambada,oznacza fundament na którym stoi to
co się zwie człowiekiem.
Konflikt pojawia się wraz z dualizmem,to dualizm rozcina nas na pół ,na ciemną i jasną stronę które tworząc nierównowagę
powodują ze chorujemy.
Cienie wypieramy,zakładamy maskę z jasności
a w środku wszystko kipi i tak właśnie powstają fanatycy.
Nienawidzą całego świata a zwłaszcza tych "złych" ludzi
którzy przypominają im(tym "dobrym" w jasnej masce)
kim naprawdę są.
Zawsze będzie istniał konflikt jeśli będzie istniał podział
Nie ma podziałów nie ma konfliktu.
Na temat nondualizmu można poczytać tutaj
http://en.wikipedia.org/wiki/Nondualism#Buddhism_2
u nas na naszej wiki,oczywiście nie ma tego tekstu,bo po co.
Monoteizm jest nie tylko konfliktogenny ze względu na nietolerancję wynikającą z narcyzmu,chęci władzy,wywyższania się itp
Monoteizm jest groźny ponieważ uczy ludzi dualizmu
czyli wypierania cieni do podświadomości gdzie pasą się do czasu aż nabiorą mocy i wtedy dochodzi do walk.
Najpierw wewnętrzna walka a potem projektowanie swoich schiz na otoczenie i w efekcie zwalczanie świata w którym monoteista widzi siebie,tzn swoje cienie.
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.Jung
Obrazek wrzuciłem bo akurat przypadkiem trafiłem na niego i mi się spodobał :D
Dodano: 2014-03-28 20:43
Co do obrazka, to zauważ, że w rogu drobnym druczkiem jest napis "fb/ateizmnawesolo", ale nie wiem czy monoteistyczni chrześcijanie mają takie poczucie humoru na temat swojej wiary - śmiem wątpić :-)
Jakiś czas temu była akcja w duńskiej prasie, gdzie opublikowano jakieś karykatury muzułmanów na papierze toaletowym czy coś, dokładnie nie pamiętam, a z kolei muzułmanie zaczęli palić publicznie duńskie flagi - dla żartu?
A nie zrozumiałeś mojego pytania, może dlatego, że wyciąłeś tylko fragment mojej wypowiedzi i dalej zacząłeś dopasowywać do swoich teorii. A mi chodziło w tym przypadku o konflikt-dylemat. Np. idziesz na studia i nie wiesz, które będą dla Ciebie lepsze, w dwóch różnych miastach, skąd masz wiedzieć, skoro dopiero się na nie wybierasz i żadne mądrości Ci nie pomogą dopóki sam się nie przekonasz, ale i tak nie do końca, bo nawet jeśli skończysz któreś z nich, to nie mogłeś studiować tych drugich z tym samym czasie. Tak czy inaczej to offtop.
Wracając do reszty Twoich wypowiedzi z ostatniego posta to się zgadzam.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-28 21:20 Zmieniono: 2014-03-28 21:25
| Cytat: |
| żadne mądrości Ci nie pomogą dopóki sam się nie przekonasz, ale i tak nie do końca, bo nawet jeśli skończysz któreś z nich, to nie mogłeś studiować tych drugich z tym samym czasie. |
To rozumiem,tylko nie wiem jak to połączyć z Samantabadrą...może zacytuję fragment fundamentalnej tantry Dzokczen i w ten sposób wrócimy do tematu :D
W Kulayarāja Tantrze, Samantabhadra mówi, że On, "Wszystko Stwarzający Król", jest esencją wszystkich rzeczy, istot i wszystkich Buddów i że znać Go, Przebudzony Umysł, to osiągnąć esencję Rzeczywistości.
Dla odczuwającej istoty rozpoznać swoją własną Bodhicittę lub Buddę Samantabhadrę (wiecznie istniejącego) to osiągnąć wyzwolenie. Ponieważ odczuwające istoty i wszystkie zjawiska powstają z powodu Bodhicitty lub Umysłu Doskonałej Czystości, Samantabhadra odnosi się do nich w swoich naukach, jako do swoich "dzieci".
Samantabhadra twierdzi:
"Jesteście Moimi dziećmi i jesteście równi Mnie. [...] Ponieważ wszystkie rzeczy nie istnieją na zewnątrz Mnie,
z całą pewnością twierdzę, że Jestem wszystkim"
Samantabhadra także podkreśla:
"[...] wszystko jest Mną, Wszystko Stwarzającym Władcą, umysłem pierwotnej czystości. [...]
Jestem przyczyną wszystkich rzeczy. [...] Nie ma innego Buddy poza Mną, Wszystko Stwarzającym."
Czy to przypadkiem nie jest panteizm politeistyczny?Czy bardziej pandeizm?-Czuczu
Ostateczna podstawa rzeczywistości, Budda Samantabhadra, zwana także Rigpą,
znajduje się we wszystkich istotach i można ją zrealizować. Jest ona mądrością, nieśmiertelną esencją,
która jest poza myślami i która przenika naturę umysłu i wszystkich zjawisk.
Jest spontaniczną, przekraczającą myśli natychmiastową obecnością, wszystko obejmującą świadomością.
Samantabadra jest stanem umysłu w którym odkrywamy że boskość to część nas odpowiadająca za to że jesteśmy samoświadomi.
Budda nie zaprzecza istnieniu Boga a nawet bogów twierdzi jedynie,że wszystkie istoty posiadające osobowe „ja” powstają z niewiedzy i żyją w złudzeniu,
czasem nawet w złudzeniu swej boskości.
Do tej grupy zaliczyłbym też znanego nam Boga Jehowę czy też Jahwe.(chodzi oczywiście o Jehowę bo Jahwe jest bogiem wedyjskim-Czucz)
Jego imię – JHWH – znaczy „Jestem ten, który jestem” (w domyśle „ja” jestem”).
Jeśli przyjmiemy, że Bóg ten pragnie naszego oddania, wiary i miłości to nasuwa się pytanie
dlaczego Mu tego brakuje?
Czyżby nie był istotą doskonałą? (Pragnienia są cechą przypisywaną tylko istotom samsarycznym,
a wiec ograniczonym).
Wydaje mi się, że istota będąca miłością raczej miłość daje niż jej oczekuje, tym bardziej, że czysta miłość nie jest transakcją wiązaną, jest bezinteresowna.
Zakładając, że Bóg jest istotą doskonałą, pełną samą w sobie to trzeba również założyć,
że stworzył świat nie po coś, ale po prostu dla samego aktu stwarzania, że nie jest On (Bóg)
gdzieś tam na zewnątrz, ale sam jest tym światem czyli też wszystkimi istotami.
Że nie oczekuje naszej wiary w Niego, ale raczej harmonijnego współżycia
wszystkich istot ze sobą nawzajem i cała resztą tego świata.
Że wreszcie coś co nazywamy dobrem i złem istnieje i tworzy w nim (W Bogu) jedną całość.
Zło jest kontrastem dla dobra, pojęciem które możemy zrozumieć tylko w przypadku porównania go z dobrem, jedno bez drugiego nie może istnieć.
Gdyby istniał tylko Szatan to byłby zły czy dobry?.
Istota (Szatan) będąca uosobieniem zła która potrafi przeciwstawić się Bogu
ogranicza tym samym Jego wszechmoc, zubaża Go.
Jeśli istnieje niewyobrażalnie wielkie zło to istnieć też musi równe mu dobro.
Więc albo są jednym i tym samym, albo Bóg i Szatan będąc odrębnymi istotami nie są idealni,
ograniczają siebie nawzajem.
Bóg którego obraz możemy sobie stworzyć czytając pisma objawione
nie wydaje się być tą ostateczną rzeczywistością, jakimś ideałem,
jest raczej potężną choć nie wszechpotężną istotą.
Tworem nie stworzycielem i opoką wszystkiego.
Postawić go można w panteonie bogów greckich czy egipskich, ale nie ponad nimi.
Prawdziwego „Boga” nie da się poznać studiując pisma,
w ten sposób poznać można jedynie poziom zrozumienia piszących.
http://www.amitaba.republika.pl/budd_nirv_sam_b.html
Dodano: 2014-03-28 21:39
| Czuczu napisał(a): |
| To rozumiem,tylko nie wiem jak to połączyć z Samantabadrą...może zacytuję fragment fundamentalnej tantry Dzokczen i w ten sposób wrócimy do tematu :D |
- Boshhh... - w tym momencie Yngwie przeczuwał już, że to będzie długi post, przeczytał do końca, ale stwierdził, że na dzisiaj już mu na pewno wystarczy, bo i tak przez tą dyskusję przegapił połowę trzeciego meczu play-off w finale PLH.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-29 21:35
Hmmm, jeszcze w kwestii dualizmu.
| Czuczu napisał(a): |
| Monoteizm jest groźny ponieważ uczy ludzi dualizmu, czyli wypierania cieni do podświadomości gdzie pasą się do czasu aż nabiorą mocy i wtedy dochodzi do walk.
... Konflikt pojawia się wraz z dualizmem,to dualizm rozcina nas na pół ,na ciemną i jasną stronę które tworząc nierównowagę powodują ze chorujemy. |
Nie są to zbyt daleko idące opinie? Rozróżnianie dobra i zła w praktyce często się przydaje, np. do rozstrzygania etycznego postępowania (pomijam tu póki co fakt, że wielu ludziom zasady etyczne są po prostu nie na rękę :-/).
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale być może chcesz powiedzieć, że w stanie Samantabadry zasady etyczne nie są potrzebne, bo człowiek postępuje wtedy zawsze właściwie, ale nie doszukałem się tego w Twoich wypowiedziach wprost, więc pytam.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-29 22:23
Ekspertem nie jestem więc wolę się nie wypowiadać zbyt autorytarnie bo po co mam kogoś w błąd wprowadzić.
Chodzi o to że moralność istnieje i nie istnieje :)
Proste prawda? :D
Już wyjaśniam,dzień i noc istnieją czy nie?
Tak i nie :)
Z punktu widzenia obserwatora stojącego na Ziemi
jest dzień i jest noc
ALE
astronauta w rakiecie jest na poziomie wyższym
dla niego nie ma dnia i nocy
Słońce świeci zawsze.
Kolejna sprawa,czy istnieje ciemność?
Czy ciemność jest przeciwieństwem światła?-Dualizm.
Oczywiście ze nie,to czarne które nazywamy ciemnością
to też jest światło,tylko że nasze oczy go nie widzą.
Przykładem czarnego światła jest chociażby ultrafiolet.
Na pewnym poziomie istnieje noc i ciemność
oraz światło i dzień
Istnieją jednak poziomy wyższe na których ciemność i światło
są po prostu światłem
a ciemność jest zaledwie małym przedziałem
wycinkiem pełnego zakresu tego co jest światłem.
Dobro i zło,niby istnieje ale czy na pewno?
Gdybym wyłowił rybę z wody
aby uchronić ją przed utonięciem,to co wtedy?
Trucizna dla jednych jest lekarstwem dla drugich.
Dobre lub złe,może być coś z naszej perspektywy.
Jest coś takiego jak współczucie
i ciężko postępować niemoralnie kierując się współCzuczuciem
tylko że współczuć można tym dobrym i tym złym ludziom.
Czy to jest moralne wtedy?
Jeśli zabiję człowieka to będę dobry czy zły?
Jeśli zabiję kogoś kto chciał zabić setkę osób?
Zabiłem jednego by ocalić stu.
Czy to jest moralne czy niemoralne?
Poziom Samantabadry z tego co udało mi się ustalić na ten moment
jest to poziom porównywalny do miłości bezwarunkowej.
Coś na zasadzie Słońca które świeci dla wszystkich po równo
Nie ocenia dla kogo będzie świecić lepiej a dla kogo gorzej,mniej.
Dodano: 2014-03-29 22:58
| Czuczu napisał(a): |
| Poziom Samantabadry z tego co udało mi się ustalić na ten moment
jest to poziom porównywalny do miłości bezwarunkowej. Coś na zasadzie Słońca które świeci dla wszystkich po równo Nie ocenia dla kogo będzie świecić lepiej a dla kogo gorzej,mniej. |
O taką odpowiedź mi mniej więcej chodziło :-)
Teraz kwestie jak to zrobić. Zostawmy na chwilę ludzi i cofnijmy się do zwierzaków. One nie kierują się żadnymi ideologiami, a mimo tego dochodzi między nimi do konfliktów.
O co? Hmmm, o jedzenie i samice najczęściej, o teren. Da się to rozwiązać? W praktyce to dość trudne, ale da się (terenu potrzeba tyle, żeby zwierzak mógł się wyżywić, z samicami trochę trudniej, a najtrudniej rozwiązać problem napadania i zjadania roślinożernych przez mięsożerne).
U ludzi problemy są podobne (z tym zjadaniem się niedosłownie, ale np. prawo mamy takie, że pozwala na podział na silniejszych i słabszych :-/) + szkodliwe ideologie.
Masz Czuczu może jakiś wyrobiony ogólny pogląd jak daleko ogólnie ludzkości do stanu Samantabadry? I czy w ogóle do tego dążymy? Bo ja mam wrażenie, że ostatnio jako ludzkość notujemy nawet nieznaczny regres :-/
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-29 23:33 Zmieniono: 2014-03-29 23:51
| Cytat: |
| One nie kierują się żadnymi ideologiami, a mimo tego dochodzi między nimi do konfliktów. |
Na tym polega szczęście uzyskania ludzkiego ciała :)
mamy świetne warunki do rozwoju.
Zwierzęta żyją w ciągłym strachu,o co czy będzie co jeść
i przed tym czy będą jedzeniem dla kogos.
W sumie mamy 6 Loka:bogów,półbogów,ludzi,zwierząt,głodnych duchów i istoty piekielne.
Nie wiem czemu akurat ludzie mają lepsze warunki niż bogowie i półbogowie...pewnie dlatego że ci pierwsi żyją w ekstazie
i nie myślą o praktyce bo im jest za dobrze
ci drudzy żyją tylko walkami o wpływy/zazdroszczą bogom
"Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym,”
Według biblijnego PÓŁboga, zazdrość jest zła, więc...
biblijny półbóg też jest zły ale to akurat oftop :D
Jak się ma zazdrość do miłości?Oto wielka tajemnica wiary.
Ludzie mają podobne lęki do zwierzęcych ale w przeciwieństwie do zwierząt mogą praktykować rozwój
a niższe światy mogą tylko liczyć na to że ktoś z wyższych im pomoże,np ludzie.
| Cytat: |
| jak daleko ogólnie ludzkości do stanu Samantabadry? |
Łooooooo :D szalenie daleko,mianowicie przynajmniej
3 metry w dal i do tyłu XD
Z drugiej strony,wszystko co żyje
ma ten stan,tę podstawę w sobie(dlatego dualizm jest iluzją)
Czyli w sumie wszyscy są w domu,chodzi tylko o to że trzeba ten stan w sobie odkryć,urzeczywistnić.Jak?
Sporo jest metod.
Sutry-ścieżki wyrzeczeń(do tej ścieżki zalicza się islam, judeochrześcijaństwo itp.Zakazy,nakazy itp
Zrzucanie odpowiedzialności za swoje życie na ręce nauczyciela,kapłana,boga etc)
Tantry-przekształcenie trucizny w lekarstwo
bez wyrzekania się trucizn
(tutaj wstawiłbym wszelkie szamanizmy i "religie" pierwotne/politeizmy.Praca nad sobą,bez pośrednictwa,pełna odpowiedzialność za własne życie,bozia nic za ciebie nie zrobi,sam musisz)
No i Dzokczen - ścieżka samowyzwolenia.
Bez wyrzeczeń ,bez przekształceń,naturalny stan,podstawa wszystkiego,ponad istnieniem i nieistnieniem/dobrem i złem itp
Tutaj znajdziesz więcej i "fachowiej"
Ja dopiero zacząłem czytać,zaczynam ogarniać temat
Dodano: 2014-03-30 00:08
Dzięki za propozycję, ale nie skorzystam :-) Nie dlatego, że mi się wizja Samantabhadry nie podoba, wręcz przeciwnie, ale odstrasza mnie wzniosłość :"Wyzwalająca Inwokacja..." łohohoho, od razu mogli napisać "najwyższa prawda istnienia", "nieskazitelna moc odnowy" czy coś w tym stylu (w dzisiejszych czasach i tak ludzie takie rzeczy kojarzą np. z reklamami proszku do prania). Przez to właśnie nie chodzę do kościoła, wielkie mi misterium, heh. No kazania czasem lubię posłuchać, bo przynajmniej w miarę się czasami trzyma rzeczywistości.
Wolę pogadać na forum jak równy z równym i nawet fajnie, że ktoś na podstawie różnych źródeł dochodzi do podobnych wniosków, bo nie do końca czaję te bóstwa, półbóstwa coś tam piekielne ani tantry i mantry i mało mnie to obchodzi, ale jakoś się dogadaliśmy i z większością rzeczy, które piszesz własnymi słowami bez cytatów się zgadzam.
Także pozdro, dzisiaj mecz w hokeja był wcześniej, ale i tak trzeba by się wyspać. Jeszcze mam parę tematów natury natury ludzkiej do rozkminy na później jak coś :-)
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-30 00:20
Wyzwalająca Inwokacja oznacza nie tylko tytuł książki
tam jest opisana konkretna praktyka
własnie ta Inwokacja,co ona robi,jak robi,czemu robi :D
| Cytat: |
| nie do końca czaję te bóstwa, półbóstwa coś tam piekielne |
To proste jest :D
W nieograniczonym wszechświecie istnieją różne formy życia.
Różne formy życia znajdują się w różnych wymiarach/stanach istnienia.
Podstawowych stanów jest 6.
Ludzie żyją w wymiarze ludzi i zwierząt,te dwa wymiary się przenikają,z tym że,kiedy zwierze patrzy na wodę widzi w niej dom(ryba) a kiedy człowiek patrzy na tę samą wodę,tę samą rzekę lub jezioro,widzi w wodzie pokarm.
Ta sama substancja w dwóch różnych wymiarach wygląda inaczej.
To jest ultra totalny skrót i uproszczenie :D
mnie akurat kosmogonia itp wątki bardzo interesują
Np wg tantry(której nazwy nie pamiętam)
nauki Dzokczen są znane i praktykowane w trzynastu różnych systemach słonecznych ,w żadnym systemie nie istnieje całość tych nauk,każdy system ma jakąś część,fragment.
Podobno nauki Dzokczen były przekazywane ludziom przez Nagów(po tybetańsku LU) to takie jakby smoki wodne,podziemne węże :)
To jest zajebiście ciekawe w kontekście Słowiańszczyzny.
Dlaczemu?No bo:
“Jeszcze ciekawiej zachowuje się to słowo w podświadomości języka arabskiego
Bałtyk nazywany jest przez nich Bahr ar-Rus wa’ s-Saqaliba,
“morze Rusów – Słowian” albo Bahr Warandż-Bahr Warank łączy się tę nazwę z Waręgami
jednak po arabsku Waran to jaszczurka, a Signum Antovie to właśnie pół jaszczurka
od pasa w górę kobieta (symbol który zmutował w Warszawską Syrenkę, kobietę z rybim ogonem).
Do tej jaszczurczej nazwy nawiązuje też język Angielski, varan-varanus – jaszczurka,
a słowo ang. Varan’gin – Wareg.
Jeszcze inne to związki słów (faktycznie izoglos, czyli węzłów nadjęzyka)
których zmianę znaczenia (logiczne, wytłumaczalne przesunięcie znaczenia słowa),
zrozumieć można dopiero po odwołaniu się np. do mitologii Indoeuropejskich,
więc polskie słowo ‘noga’ (naturalny środek przemieszczania się)
oraz indyjskie słowo ‘naga’ (wąż-żmija), a których związek możemy zrozumieć
tylko przy pomocy mitów greckich o gigantach, którzy zamiast nóg mieli węże,
jeśli na miejsce znaczenia naszej ‘nogi’ w zdaniu ‘chodzimy na nogach’,
podstawimy słowo indyjskie ‘naga’ najbliższe w pisowni naszemu słowu ‘noga’
to otrzymamy zdanie ‘chodzimy na nagach, czyli ‘chodzimy na wężach’,
geniusz nadjęzyka twierdzi więc, że jak giganci chodzimy na wężach,
czyli nadjęzyk twierdzi, że jesteśmy potomkami gigantów,
lub inaczej aczkolwiek to samo języki Indii i Polski twierdzą,
że giganci-olbrzymi-bharowie-słowianie od tysięcy lat,
do tej pory jak chodzili tak chodzą na wężowych nogach”. -Merski
"Trakowie = Drakowie = Drakonowie = Drawenowie (I1 oraz I2) = Drako-Wenedowie (R1a1+ I2) = Scytowie-Skołoci/Prasłowianie. Słynni Dardanowie (Dar-Danowie) z Iliady i greckich podań. Dawanowie/Drakowie/Drewianie (Drzewy Lud – Staroeuropejski I2 – Darowie/Dorowie – D’ARYJczycy). Jedno z plemion znane jako Dakhowie – razem z Parnami stworzyło Persję Achemenidów.
Ludy spod znaku Smoka – Drakona – Węża Wodnego i Żmija – Węża Słonecznego Pierzastego Ognistego (RaRAha).
Dzisiaj różni zachodni propagandyści i siewcy fałszu przedstawiają Ludy Smoka i Żmija jako Reptilów i pokazują w internecie mapy zasięgu Reptilian (Smoko-Węży) zgodne z mapami zasięgu genu R1a1. Jest to oczywisty dalszy ciąg propagandy Antysłowiańskiej uprawianej przez Semitów."
Dodano: 2014-03-30 00:28
| Czuczu napisał(a): |
| Wyzwalająca Inwokacja oznacza nie tylko tytuł książki tam jest opisana konkretna praktyka
własnie ta Inwokacja,co ona robi,jak robi,czemu robi :D [quote:ced6cf59fb="Yngwie"]nie do końca czaję te bóstwa, półbóstwa coś tam piekielne |
To proste jest :D [/quote:ced6cf59fb]
Ale może ja mam to po prostu w dupie i mnie nie interesuje :-D. Hokej też jest prosty mogę o tym pisać godzinami, ale Ci tego po prostu oszczędzę :-)
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-30 17:48
| Czuczu napisał(a): |
| W nieograniczonym wszechświecie istnieją różne formy życia.Różne formy życia znajdują się w różnych wymiarach/stanach istnienia.Podstawowych stanów jest 6.
Ludzie żyją w wymiarze ludzi i zwierząt... |
... a to nie jest tak, że ludzie mają po 10 punktów siły i mocy, a zwierzaki po 1, ale jak rzucą kostką więcej niż 10, a ludzie tylko 1 to zwierzaki wygrają?
| Czuczu napisał(a): |
| To jest ultra totalny skrót i uproszczenie :D |
| Czuczu napisał(a): |
| mnie akurat kosmogonia itp wątki bardzo interesują (...) są znane i praktykowane w trzynastu różnych systemach |
Pamiętam jak 20 lat temu próbowaliśmy z kumplami łączyć różne systemy, np. Cyberpunka z Warhammerem :-)
A co do tych powiązań językowo kulturowych, to fajne rzeczy piszesz, ja np. wymyśliłem, że Valhalla to prawie to samo co Allah-love, tylko że odwrotnie :-D
I może dlatego dzisiejsi Arabowie w Szwecji są mniej skonfliktowani ze Szwedami niż Arabowie w krajach arabskich między sobą, bo racjonalna gospodarka i system społeczno-polityczny, to szczegół
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-30 18:42
„My, ludzie Zachodu jesteśmy spadkobiercami całkowicie odmiennego pojmowania świata. Na skutek utraty łączności z Tao, cywilizacja Zachodu wybrała zupełnie inną ścieżkę rozwoju. Skoncentrowała się wyłącznie na ego i na bogu ego – monoteistycznym ideale. Monoteizm rzutuje dogłębnie patologiczny wzór osobowości na swój ideał Boga – paranoiczne, zaborcze, opętane żądzą władzy męskie ego. Takiego Boga z pewnością nie chcielibyśmy zaprosić na swoją imprezę. Co ciekawe, ów zachodni ideał bóstwa nie posiada żadnego związku z kobietą w jakimkolwiek punkcie swego teologicznego mitu. W starożytnym Babilonie, bóg Anu przedstawiany był wraz ze swą partnerką, boginią Innaną. Religia grecka przypisywała Zeusowi żonę, wiele kochanek i córek. Tego rodzaju boskie pary są czymś normalnym w dziejach religii. Jedynie bóg cywilizacji zachodniej nie posiada matki, siostry, partnerki ani córki.” – trafnie zauważa Terence McKenna w swojej książce „Pokarm Bogów. Radykalna historia roślin, narkotyków i ewolucji człowieka”.
http://www.zbigniew-modrzejewski.webs.com/teksty/stary_testament.htm

Dodano: 2014-03-30 18:49
Niestety z tym też się zgadzam. Niestety, bo nie mam odwagi powiedzieć tego w kościele.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-31 23:14
| Czuczu napisał(a): |
| „My, ludzie Zachodu jesteśmy spadkobiercami całkowicie odmiennego pojmowania świata. Na skutek utraty łączności z Tao, cywilizacja Zachodu wybrała zupełnie inną ścieżkę rozwoju. Skoncentrowała się wyłącznie na ego i na bogu ego – monoteistycznym ideale. Monoteizm rzutuje dogłębnie patologiczny wzór osobowości na swój ideał Boga – paranoiczne, zaborcze, opętane żądzą władzy męskie ego. |
Tak na marginesie dodam jeszcze, że dzisiaj rozmawiałem z pewną kobietą, która usiłowała mnie przekonać m.in, że egoizm jest cechą pozytywną. Także łatwo nie ma, jeszcze wojny płci brakuje
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-03-31 23:49
| Cytat: |
| dzisiaj rozmawiałem z pewną kobietą, która usiłowała mnie przekonać m.in, że egoizm jest cechą pozytywną. |
Dodano: 2014-04-01 00:01
Czuczu - ale dziwi Cię to? Po prostu była szczera. Kobiety wolą władczego faceta niż faceta-dupę. Takie mamy wychowanie od wieków.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2014-04-01 11:01
Szczera?Hm...
Wszystkie problemy obecnego świata wynikając z egoizmu/kapitalizmu.
Gdyby każdy miał potrzebę dzielenia się,nikomu by niczego nie brakowało.
Ponieważ każdy ma potrzebę posiadania dla siebie
każdy każdemu wyrywa co może,przez to jedni mają za dużo i nie wiedzą co z tym robić a drudzy żyją w nędzy.
W kapitalizmie właśnie o to chodzi :)
Szef jest bogaty,bo ma swoich biednych niewolników którzy mają możliwość
utrzymywania swojego pana w luksusie,licząc na to że któregoś dnia dorobią się własnych niewolników.
Tylko prawdziwy niewolnik marzy o tym by być panem.
Chęć panowania to marzenie niewolników.
Pragną zniewalać innych ponieważ sami są maksymalnie zniewoleni.
Wyścig szczurów polega na tym że aby jeden skorzystał reszta musi stracić.
Musi być pan i muszą być niewolnicy a niewolnicy marzą tylko o tym aby być panem.
Żeby ktoś awansował,ktoś musi spaść z krzesła.
Wszyscy żyją tylko tym aby zając miejsce pana.
Efekty są takie że szefami zostają ludzie najbardziej prymitywni,chciwi i narcystyczni
w momencie gdy już mają wysokie stanowisko,zaczynają dziczeć totalnie.
Co władza robi z ludźmi?
“W roku 1971 Philip Zimbardo, psycholog społeczny na Uniwersytecie Stanford w Kalifornii, razem ze współpracownikami wybrał 24 zdrowych psychicznie ochotników. W podziemiach Wydziału Psychologii stworzyli namiastkę więzienia, w którym połowa losowo wybranych uczestników eksperymentu została więźniami, a reszta strażnikami. Więźniowie oznaczeni zostali numerami, a strażnicy pozostali dla więźniów anonimowi . Nieprzestrzeganie przez więźniów reguł pociągało za sobą kary w postaci upokarzających prac i ćwiczeń oraz spędzaniu wielu godzin w pojedynczej celi. Uczestnicy, którzy byli pacyfistami i sympatycznymi facetami, zachowywali się w rolach strażników agresywnie, a czasem nawet sadystycznie – zaplanowany na dwa tygodnie eksperyment trzeba było przerwać po sześciu dniach. Doświadczenia związane z pobytem w więzieniu przekreśliły to, czego badani nauczyli się przez całe życie. Ich wartości uległy zawieszeniu, obraz samego siebie został podważony, ujawniła się najciemniejsza strona natury ludzkiej. Niektórzy strażnicy traktowali swoich kolegów jak zwierzęta, znajdując przyjemność w okrucieństwie podczas gdy więźniowie stali się służalczymi robotami.”
System jest stworzony celowo w taki sposób żeby osoby zdziczałe miały władze
a wrażliwe wykańczały się psychicznie.
Niektórzy ludzie potrzebują rzeczy, aby zwiększyć poczucie własnej wartości.
Dlaczego pieniądze mają wartość?Ponieważ ktoś nam wmówił że tak jest a my w to wierzymy.
"Dlatego królowie ziemi będą Królami zawsze: niewolnicy służyć będą.
Argumentacja
Przeciętny głosujący jest kretynem. Wierzy w to, co wyczyta w gazetach, syci wyobraźnię i zagłusza pragnienia kinem, łudząc się że może wyrwać się z niewoli podczas meczy piłkarskich, wypełniania krzyżówek i obstawiania zakładów.
Jego niewiedza nie ma sobie równych. Nie potrafi myśleć niezależnie. Jest ofiarą strachu.
Ale posiada głos.
Można nim rządzić wywołując w nim szał wojenny, grając na jego lękach i uprzedzeniach, aż w końcu przyjmie represyjne prawo będące wbrew jego oczywistym interesom. Wystarczy grać na jego próżności, by stał się ślepy na przejawy swojej nędzy i poddaństwa.
Ludzi można jednoczyć tylko pod inteligentnym przywódcą, ponieważ każdy tak naprawdę wierzy tylko w jedną rzecz, opierając na niej wszelkie swoje działania.
(Dotyczy to prawie wszystkich ludzi, niezależnie od rasy, kasty i wyznania.) Tą powszechnie akceptowaną regułą postępowania jest nauka.
Nauka zdobyła tę pozycję dzięki temu, że nie wypowiada się na tematy, do których nie może przekonać swoich adresatów. (Tę zasadę znakomicie rozumieją wszyscy “fałszywi prorocy” – spirytyści, nauka chrześcijańska, etnologiczni dziwacy, poszukiwacze zagadek wielkich piramid oraz reszta czubków – którzy twierdzą, że potrafią udowodnić swoje twierdzenia. Podobnie czynili wszyscy królowie i wszystkie kościoły".) Aleister Crowley, 1937
Dodano: 2014-04-01 14:58
No było coś o tym kiedyś w "wiadomościach":
| Czuczu napisał(a): |
| Szczera?Hm...
Wszystkie problemy obecnego świata wynikając z egoizmu/kapitalizmu. Gdyby każdy miał potrzebę dzielenia się,nikomu by niczego nie brakowało. Ponieważ każdy ma potrzebę posiadania dla siebie każdy każdemu wyrywa co może,przez to jedni mają za dużo i nie wiedzą co z tym robić a drudzy żyją w nędzy. |
Jej to powiedz, mogę dać Ci namiar.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła